Blog
Sytuacje, które nauczyły nas życia

Sytuacje, które nauczyły nas życia

W drugim odcinku naszego podcastu rozmawiamy o uczeniu się w podróży. Jednym z elementów, o których wspominamy jest uczenie się poprzez doświadczenie. Dlatego wybrałam kilka sytuacji okołopodróżniczych, które nauczyły nas do tej pory najwięcej. Jesteście ciekawi?

Jeśli jeszcze nie słuchaliście podcastu możecie zrobić to od razu 🙂

Polska pandemiczna

Nie jest to pojedyncza sytuacja, a bardziej całokształt, który przyszedł mi do głowy jako pierwszy. Wiosną, gdy świat powoli wychodził z otumanienia epidemią, zdecydowaliśmy się wsiąść do kampera i zwiedzić nasz kraj. Uznaliśmy, że spędzanie czasu na łonie natury, z dala od miasta, jest bezpieczniejsze od codzienności w warszawskim bloku. A na pewno lepsze dla naszej psychiki, nadwyrężonej już lockdownem i koniecznością zmiany planów dotyczących wyprowadzki z mieszkania i rozpoczęcia nowego życia (kiedyś pisaliśmy o tym po angielsku, może jeszcze pojawi się polska wersja :))

Przez kilka tygodni odkryliśmy Polskę, jakiej nie znaliśmy. Zupełnie poza sezonem odwiedziliśmy miejsca, w których zwykle są tłumy. Zagłębiliśmy się w lokalną historię i tradycje. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy poszerzyli nasze horyzonty. Polubiliśmy ten kraj, z którego tak usilnie próbowaliśmy wyjechać. No dobra, jeszcze bardziej go polubiliśmy jak już udało nam się wyjechać, ale to temat na inną opowieść 🙂

Najważniejsze jest to, że ta trudna sytuacja, w której się znaleźliśmy ostatecznie zmusiła nas do odkrywania miejsc, których nigdy nie rozważaliśmy. A które wpłynęły na nasze postrzeganie kraju, z którego pochodzimy i jego mieszkańców. Myślę, że nauczyliśmy się więcej, niż jesteśmy w stanie przekazać samym słowem. Przejdźmy więc dalej.

Budowa kampera

Co za głupi pomysł z tą budową kampera – powiedziałam pewnie kilkaset razy odkąd zaczęliśmy realizować projekt. Prawda jest taka, że faktycznie budowanie własnego domu na kółkach było niesamowicie pracochłonne, czasochłonne i energiochłonne. Był śmiech, ale były też łzy. Serio. Jednak to doświadczenie, które miało być taką trochę podróżniczą fanaberią, niesamowicie dużo nas nauczyło.

Po pierwsze, projekt realizowaliśmy w 100% sami. To oznaczało konieczność zgłębienia aspektów technicznych dotyczących izolacji, systemów: prądowego i wodnego, paneli solarnych, okien kempingowych czy ogrzewania postojowego. Wiedzy specjalistycznej od groma! Do tego dochodziły narzędzia. Wiele rzeczy można stosunkowo łatwo zrobić jeśli użyje się odpowiednich narzędzi lub akcesoriów. Tylko trzeba o nich wiedzieć, potem je nabyć, a potem jeszcze umieć użyć. Czasem (a nawet często) trzeba sobie radzić bez nich i wykorzystać to, co się akurat ma. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że umiejętności techniczne rozwinęliśmy do poziomu ponadprzeciętnego 🙂

Po drugie, od samego pomysłu do spakowania się do kampera minął prawie rok. Tak się składa, że oboje lubimy szybkie akcje. Pomysł – zarys planu – realizacja – gotowe! A tutaj się tak nie dało. Pracowaliśmy na etacie, więc mieliśmy wolne tylko weekendy. Pogoda jaka w Polsce jest, wszyscy wiemy. Gdy zaczynaliśmy pracę było tak gorąco, że klej nie chciał zastygać, a blacha samochodu parzyła w nogi. W międzyczasie bywało tak mokro, że nie dało się przenieść kawałka drewna z garażu do auta, żeby nie nasiąkło wodą. Pod koniec, mrozy znów nie pozwalały na zastyganie kleju, a my, w kilku warstwach ubrań, wyglądaliśmy jak niedźwiadki. Tak też się poruszaliśmy. Musieliśmy co godzinę robić przerwy, żeby się ogrzać i napić herbaty. I dodać sobie otuchy. Momentów, w których mieliśmy ochotę to rzucić było wiele. Jednak wspólnymi siłami udało się doprowadzić projekt do końca. I duma rozpiera nas do tej pory 🙂 Wiemy, że to nie był jednorazowy sukces, ale że to doświadczenie nauczyło nas determinacji i wytrwałości, które (mamy nadzieję) przyczynią się do naszych kolejnych sukcesów.

Piesełki

Chyba wszyscy nasi znajomi znają historię o tym, jak przywieźliśmy psy z Czarnogóry. Wiele obcych osób też już na pewno o tym wie. Kiedyś, czekając w kolejce do weterynarki, usłyszeliśmy od kogoś, że “jacyś ludzie przemycili psy z Bałkanów”. Tak było.

Znaleźliśmy psy na ulicy i nie mogliśmy ich tam zostawić. Potem dowiedzieliśmy się sporo o sytuacji zwierząt w krajach południowej Europy. I w zasadzie na całym świecie. Przywieźliśmy psy do Polski, po drodze przekraczając granicę Unii Europejskiej. Także później dowiedzieliśmy się bardzo dużo na temat przewożenia pupili przez granice wszelakie oraz wwożenia ich do UE. A także co może grozić, gdy zrobi się to nielegalnie. W Polsce odwiedziliśmy weterynarza i sklepy zoologiczne, a także sporo miejsc w internecie. Tutaj dawka wiedzy była przeogromna! W domach rodzinnych niby mieliśmy zwierzęta, ale jednak było to czymś zupełnie innym. Przy okazji, jeśli macie pytania odnośnie adopcji psów, alergii pokarmowych, problemów z kręgosłupem, złamanych łap, operacji, podawania leków, robienia badań, agresji wobec innych psów, sikania na poduszkę, a także (i przede wszystkim) podróżowania z psami – pytajcie śmiało 😉

Temat zwierząt zostawię do rozwinięcia na inny raz. Teraz to koniec historii uczących życia.

O edukowaniu w podróży możecie posłuchać w naszym podkaście. Zachęcamy zarówno do słuchania, jak i komentowania. Tworzenia podkastów dopiero się uczymy, więc wszelkie sugestie są mile widziane 🙂

Do usłyszenia,
Aga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *